Rosja wstrzymuje dostawy gazu – czy jesteśmy gotowi?

Dyskusje europejskich przywódców o wprowadzeniu embargo na węglowodory z Rosji zyskały nową dynamikę, gdy 27 kwietnia rano Gazprom przerwał przesył gazu do Polski i Bułgarii. Co to oznacza dla polskich firm? Czy jesteśmy gotowi, aby poradzić sobie bez dostaw gazu ze wschodu?  

Dostawy gazu zostały wstrzymane ponieważ strona polska odmówiła zapłaty należności w rublach, czego zażądali Rosjanie, pomimo że stanowi to złamanie założeń obowiązującego kontraktu. Mamy spór odbywający się w kontekście wojny w Ukrainie i planów ograniczania zależności Europy od paliw z Rosji. Są pierwsze zapowiedzi reakcji ze strony UE. Zaczyna się polityczna burza, w której trudno się odnaleźć. Co cała sytuacja oznacza dla biznesu? Czy Polska jest gotowa na tę nagłą zmianę skoro od dawna deklaruje brak chęci przedłużania kontraktu jamalskiego, który oficjalnie wygasa wraz z końcem 2022 r.?

Warto przyjrzeć się kilku faktom, które pozwolą umieścić obecne wydarzenia w szerszym kontekście.

Czy zabraknie gazu?

Sytuacja Polski, na tle innych krajów Europy, kształtuje się stosunkowo dobrze. 

Wpływa na to szereg czynników:

  • stosunkowo ciepła pogoda i niższe od planowanego tempo zużycia paliwa
  • krajowe wydobycie (pokrywa ok. 20% potrzeb)
  • napływające do Polski dostawy LNG wynikające z kontraktów długoterminowych
  • rekordowe dostawy LNG na rynek Europejski w styczniu realizowane w ramach dostaw SPOT

Trudno jednak przewidzieć jak wyglądałaby sytuacja, gdyby kraje Unii Europejskiej poszły za przykładem USA i wprowadziły embargo na paliwa z Rosji. Tym bardziej, że strona rosyjska również wykazuje nerwowość. Na początku marca Gazprom potwierdził wstrzymanie dostaw przez gazociąg  Jamał-Europa. Zdaniem firmy wystarczająca ilość gazu ziemnego przepływa obecnie przez gazociągi znajdujące się na terenie Ukrainy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nad Dnieprem nie prowadzono działań wojennych. 

Tak czy inaczej paliwo nadal płynie rurami do odbiorców. W przypadku trudności z dostępem do surowca, narodowy operator systemu uzupełni je gazem z magazynów oraz tym pochodzącym w wydobycia krajowego. Jednak w przypadku odcięcia dostaw i utrzymywania się takiego stanu rzeczy przez dłuższy czas teoretycznie mogą pojawić się ograniczenia w dostępie do gazu. 

Nieco lepiej z LNG

W przypadku znacznego ograniczenia dostaw z kierunków rosyjskich, odbiorcy zasilający swoje kotłownie skroplonym gazem ziemnym (LNG) odczują to nieco mniej. Ostatnie działania Rosji spowodowały, że wiele rządów szuka alternatyw i zamierza rozwijać możliwości importu gazu nie tylko z Afryki, Azji, czy Skandynawii, który realizowany jest za pomocą rurociągów, ale również m.in. USA, czy Kataru, które dostarczają gaz w fazie skroplonej, za pomocą statków. Przykładem jest choćby zapowiedź rządu Niemiec, który chce jak najszybciej zbudować dwa terminale LNG i zastanawia się nad nie wyłączeniem ostatnich trzech reaktorów atomowych, aby dodatkowo nie zwiększać popytu na gaz ziemny. 

Budowa nowych terminali to nie tylko oznaka zmiany polityki naszego zachodniego sąsiada, który do tej pory stawiał głównie na współpracę z Rosją, ale i dobra wiadomość dla odbiorców w Polsce. Decyzje Niemiec powinny w długim okresie złagodzić niekorzystne tendencje, które widać obecnie na rynku energii. 

Dwa nowe terminale oznaczają zwiększoną dostępność LNG dla polskich użytkowników. Już teraz jako DUON pozyskujemy LNG w wielu gazoportach w całej Europie, a te zasilane są LNG pochodzącym m.in. z Kataru, Norwegii i USA. Za kilka lat dojdą dwa kolejne źródła w Niemczech. 

Budowa infrastruktury potrwa lata, ale warto podkreślić, że dostępność LNG może zwiększyć się niebawem. W styczniu 2022 r. dostawy skroplonego gazu ziemnego były rekordowe , ale mogą być nadal zwiększane, ponieważ Europa nie wykorzystuje w pełni przepustowości swoich terminali gazowych. 

Wszystko to jednak kwestia ceny. Zwiększona dostępność LNG spowodowana jest m.in. tym, że Europa może cenami konkurować z rynkami w Azji, które do tej pory przyciągały do siebie większość dostaw. 

Jak sytuacja wygląda w Europie?

Obecnie gaz trafia do europejskich konsumentów z wielu kierunków za pomocą szeregu gazociągów tj. Jamalskiego, Nord Stream 1, Blue Stream i TurkStream. Do niedawna do transportu gazu wykorzystywane były także gazociągi znajdujące się na terenie Ukrainy (Bratstvo i Sojuz). Technicznie gotowy do użycia jest nowo wybudowany gazociąg Nord Stream 2, który nie został i w obecnych warunkach najprawdopodobniej nie zostanie certyfikowany i dopuszczony do użycia. Rośnie też liczba terminali LNG, które umożliwiają import gazu za pomocą statków przystosowanych do transportu skroplonego gazu ziemnego, czyli tzw. metanowców.

Import gazu z Rosji stanowi ok. 47% wolumenu błękitnego paliwa sprowadzanego na teren Wspólnoty. Co stanowi ok. 33% całego europejskiego zużycia. Rozwój sytuacji na Ukrainie i potencjalne ograniczenie importu gazu z Rosji, mogłoby zatem oznaczać wyzwanie dla krajów UE. Według danych ACER, unijnej Agencji ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki, do grona krajów UE, które cechują się wysokim udziałem gazu z Rosji, należą Finlandia i Łotwa (90%), Niemcy (49%), Włochy (46%) i Polska (40%). Warto podkreślić, że sytuacja jest bardziej skomplikowana. Dane najprawdopodobniej nie obejmują gazu rosyjskiego, który trafia do Europy poprzez nierosyjskich pośredników. Wiemy przecież, że w Polsce udział rosyjskiego gazu po stronie podaży to ok. 55%. 

Jednak Europa byłaby w stanie zastąpić nawet 66% wolumenu gazu importowanego z Rosji, jeśli lepiej wykorzysta rurociągi, które łączą ją z krajami takimi jak Wlk. Brytania, Norwegia oraz rejonami Arktyki i Afryki Północnej. Możliwe jest także jeszcze lepsze wykorzystanie mocy regazyfikacyjnych europejskich terminali LNG, które nie chodzą jeszcze na najwyższych obrotach. Potwierdza to zapowiedź m.in. Przewodniczącej Komisji Europejskiej p. Ursuli von der Leyen, która zapowiedziała, że Europa znacznie ograniczy zależność od rosji w ciągu kilkunastu nadchodzących miesięcy.  

Gorzej wygląda sytuacja w obszarze magazynowania gazu. Polska wydaje się prymusem na tle Europy w tym obszarze. Średni stan zapełnienia magazynów gazu dla wszystkich krajów Unii Europejskiej wynosi bowiem jedynie ok. 33%.

Niezależność od Rosji już w 2022 r.?

Sytuacja Polski na tle reszty krajów UE wygląda stosunkowo dobrze nie tylko w obszarze zapasów gazu. Polska zużywa 18 mln m3 gazu ziemnego rocznie. Ok. 20% pokrywane jest za pomocą krajowego wydobycia. Sprawnie funkcjonuje gazoport w Świnoujściu zasilany m.in. transportami z Kataru, które gwarantuje długoterminowy kontrakt.

Polska jest także stosunkowo dobrze przygotowana do radzenia sobie z ograniczeniami importu gazu z kierunku rosyjskiego. Niezależność energetyczna od Rosji to cel polityki energetycznej realizowany w różnym tempie przez kolejne ekipy rządzące. Jego realizacja, w kontekście gazu ziemnego, może w znacznym stopniu nastąpić już w tym roku. Stanie się tak w efekcie zakończenia szeregu inwestycji w infrastrukturę gazową.

Realizowane inwestycje zwiększające niezależność gazową Polski:

  • Baltic Pipe – gazociąg łączący polski system gazowy z dostawcami z Norwegii, ma zapewnić ok. 10 mld m3 gazu ziemnego rocznie, czyli znaczącą część obecnego krajowego zużycia. Planowany koniec budowy to początek czwartego kwartału 2022 r. Eksperci zaznaczają, że jeszcze w 2022 r. za pomocą Baltic Pipe do Polski może trafić ok. 0,5-0,75 mld m3 gazu. od stycznia 2023 r. gazociąg zacznie działać z pełną mocą.
  • Rozbudowa Gazoportu w Świnoujściu – zwiększenie mocy regazyfikacyjnych z obecnych 5 do 8 mld m3 rocznie. Zakończenie inwestycji planowane jest na koniec 2023 r.
  • Interkonektor Polska-Litwa – gazociąg którego przepustowość wyniesie ok. 2 mld m3 gazu rocznie i oznaczać będzie możliwość zaopatrzenia w gaz użytkowników północno-wschodniej części kraju. Otwarcie gazociągu planowane jest na rok 2022.
  • Budowa pływającego gazoportu w Zatoce Gdańskiej (FSRU) o mocy regazyfikacyjnej rzędu 4 mld m3 gazu rocznie. Inwestycja planowana jest na lata 2024/25.
  • Projekty biometanowe – eksperci polskiego Ministerstwa Klimatu i Środowiska szacują, że Polska mogłaby wyprodukować nawet 8 mld m3 biometanu rocznie, który z powodzeniem mógłby zastąpić gaz ziemny do zasilania domów i firm. Rynek biometanu na razie nie istnieje. Trwają jednak prace legislacyjne, które mają wyznaczyć ramy rozwoju tej technologii w kolejnych latach. Ten kierunek to na razie mglista wizja, ale rosnące ceny energii mogą uczynić z biometanu i bioLNG relatywnie atrakcyjną, przewidywalną i rzeczywistą alternatywę.

A co jeśli gazu zabraknie?

Zgodnie z obowiązującym prawem, każde przedsiębiorstwo energetyczne zobowiązane jest do przygotowania planu ograniczeń dostaw gazu do swoich klientów. Ewentualną decyzję o wprowadzeniu ograniczeń podejmuje Rada Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw energii.

System ograniczania dostaw paliwa ma na celu utrzymanie zdolności przesyłowych gazu ziemnego na terenie kraju oraz ochronę szczególnie wrażliwych odbiorców. Zasady jego działania opiszemy w innym artykule. 

W przypadku dalszych pytań zachęcamy do kontaktowania się z naszymi ekspertami pod numerem telefonu (+48) 61 102 72 22 lub poprzez email na info@duon.pl

Przeczytaj również:

Skąd bierzemy gaz LNG?

PSG wstrzymuje przyłączenia do swoich gazociągów. Są alternatywy

Stopnie zasilania na rynku gazu. Kogo dotyczą? Na czym polegają?

Hedging cen gazu – jak zabezpieczyć się przed zmianami cen surowca?

Wysokie ceny gazu ziemnego – Co się dzieje na rynku gazu i dlaczego?

Cena LNG – co się na nią składa?

Kategorie
Dla firmy
Tagi
gaz ziemny LNG