Gaz ziemny zgodny z taksonomią UE. To ważna informacja dla przemysłu

Komisja Europejska uznała właśnie energetykę zasilaną gazem ziemnym oraz energetykę jądrową za technologie zrównoważone, które będą wspierać transformację energetyczną wspólnotowej gospodarki, aż do osiągnięcia zeroemisyjności w 2050 r. To ważna informacja dla polskiego przemysłu. Dlaczego? Wyjaśniamy poniżej. 

Kolegium komisarzy UE przyjęło ostateczny kształt aktu delegowanego do rozporządzenia określającego tzw. taksonomię UE. Przed jego wejściem w życie jeszcze długa droga, ale eksperci twierdzą, że trudno będzie zmienić obecny kształt dokumentu przyjętego przez Komisję, choć musi on jeszcze zostać przyjęty przez Parlament Europejski i na Radę UE. 

Dlaczego powinniśmy się zajmować jakimś unijnym aktem delegowanym? Bo, pod pewnymi warunkami, oznacza on dobre wieści dla polskiego przemysłu. Zwłaszcza przedsiębiorstw posiadających własne instalacje energetyki przemysłowej opartej o kogenerację i zasilane gazem ziemnym. Będą one mogły łatwiej inwestować w gaz, jako sprawdzone paliwo przejściowe, które jeszcze przez lata będzie napędzać polskie firmy obniżając emisję CO2 względem węgla i dając czas na stopniowe dostosowanie się do wymogów klimatycznych.

Co to jest taksonomia UE i czy jest ważna?

Taksonomia UE to dokument określający, jakie inwestycje można uznać za zrównoważone. W obszarze energetyki taksonomia to swego rodzaju słownik, który jasno określa, które projekty i inwestycje można uznać za zielone w myśl planów transformacji energetycznej zmierzającej do realizacji ambitnych celów klimatycznych UE.

Dzięki taksonomii instytucje finansowe mają jasną informację, które inwestycje można uznać za ekologiczne i w które warto inwestować. Choć taksonomia nie jest polityką UE, bo wprost nie nakazuje inwestowania w wybrane technologie, to jednak wyznacza ramy, które będą wspierać rozwój rozwiązań zakwalifikowanych jako zielone. Będzie się to działo po prostu poprzez przekierowanie prywatnego kapitału do promowanych, w tym sektora gazowego.

To wsparcie nie wynika tylko z dobrej woli lub kwestii wizerunkowych. Według rozporządzenia z 2019 r. instytucje finansowe, firmy giełdowe i wielkie korporacje, muszą raportować jaki udział nakładów inwestycyjnych oraz uzyskanych przez nie przychodów uzyskiwanych jest z inwestycji zrównoważonych. Te pozafinansowe raporty mają coraz większy wpływ na wycenę takich firm. Nie dziwi więc, że inwestycje uznane za zrównoważone i zielone cieszą się większym zainteresowaniem. Dzięki temu łatwiej i taniej znajdują finansowanie. Dzięki decyzji Komisji dotyczyć to będzie również inwestycji w gaz ziemny.

Co taksonomia oznacza dla gazu ziemnego?

Wpisanie gazu ziemnego do taksonomii jako paliwa zrównoważonego i zielonego w okresie przejściowym, to dobra wiadomość dla polskiego przemysłu. Dzięki temu firmy, będą mogły łatwiej znaleźć finansowanie i stopniowo dostosowywać się do coraz bardziej restrykcyjnych wymogów klimatycznych. Zmniejszają się też obawy, wywołane wstępnymi projektami pakietu Fit for 55, który przewidywał ograniczenia w tym obszarze. Potwierdza to status gazu ziemnego jako paliwa przejściowego, które jeszcze przez dwie lub nawet trzy dekady będzie pełniło ważne funkcje w transformującej się gospodarce.

Taki stan rzeczy jest korzystny dla właścicieli przedsiębiorstw produkcyjnych , którzy stają przed nie lada wyzwaniem jakim są kolejne wymogi unijne związane z koniecznością ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i wzrosty kosztów praw do emisji CO2. Do tego należy dodać dodatkowe wymagania, choćby dyrektywę MCP, która radykalnie ogranicza emisje tlenków siarki, tlenków azotu i tzw. pyłów zawieszonych. Jej terminy zbliżają się nieubłaganie, a niedopełnienie obowiązków grozi wielkimi karami lub w niektórych przypadkach nawet zamknięciem zakładu.

Warunki taksonomii promują kogenerację

Zarówno gaz ziemny, jak i technologie nuklearne, mogą być uznane za zielone pod restrykcyjnymi warunkami.

W przypadku gazu ziemnego instalacja gazowa musi:

  • emitować nie więcej niż 270 g CO2 na 1 kWh energii średnio w całym cyklu życia
  • emitować nie więcej niż 550 kg CO2 na 1 kW mocy rocznie przez co najmniej 20 lat
  • być zbudowana w lokalizacji, gdzie wcześniej była inna instalacja
  • mieć moc o 15% mniejszą od poprzedniczki
  • mieć emisje CO2 na poziomie nie większym niż 55% emisji poprzedniej instalacji
  • powstać przed 31 stycznia 2030 r.

Poza tym dochodzą dodatkowe warunki dotyczące konsultacji społecznych i konieczność wykazania, że nie można zastosować alternatywnego rozwiązania opartego o technologie odnawialne. 

Eksperci są zgodni, że powyższe warunki trudno będzie spełnić np. elektrociepłowniom komunalnym, które cechują się sezonowością wykorzystując wytworzone ciepło jedynie w zimie lub elektrowniom kondensacyjnym wytwarzającym jedynie energię elektryczną. 

Co ważne, warunki są jak najbardziej do spełnienia przez gazowe instalacje energetyki przemysłowej zasilające procesy produkcyjne przedsiębiorstw w energię cieplną i elektryczną. Pod warunkiem, że będą wytworzone dzięki wysokosprawnej kogeneracji. Instalacje zasilane przed jednostkę kogeneracyjną nie powinny mieć problemu ze spełnieniem wymogu emisji nie większej niż 270 g CO2 na 1kWh wyprodukowanej energii.

Z taksonomii jasno wynika, że instalacje kogeneracyjne będą mogły liczyć na atrakcyjne finansowane jeszcze przez blisko dekadę, a potem służyć przez kolejne 20 lat. To kolejny dowód na to, że gaz ziemny będzie z nami jeszcze przed dłuższy czas, bo choć jest paliwem kopalnym, to w polskich warunkach trudno o sprawdzoną w boju alternatywę.

Co dalej?

Taksonomia powinna wejść w życie w kształcie niedalekim od tego jaki zaproponowała Komisja Europejska. Projekt trudno będzie odrzucić w Radzie UE. Potrzeba do tego bowiem zgody 20 krajów reprezentujących 65% procent populacji wspólnoty. Dokument obroni się raczej również w Parlamencie Europejskim, gdzie trudno będzie znaleźć większość (353 posłów) potrzebną do jego odrzucenia. 

Co prawda organizacje ekologiczne odgrażają się, że zaskarżą projekt do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, ale w dyskusjach chodzi głównie o sprzeciw wobec atomu. Przemysł może zatem spokojnie przygotowywać się do transformacji energetycznej i planować budowę infrastruktury gazowej, która będzie mogła być opłacalnie wykorzystywana przez kolejne dwie dekady w drodze do zeroemisyjnej gospodarki.  

Tym bardziej, że w Polsce w bólach, ale jednak rodzi się rynek biometanu i bioLNG, wytwarzanych z biogazu. Ten pod względem technologicznym z powodzeniem będzie mógł zastąpić gaz ziemny do zasilania zakładowych instalacji energetycznych. Rozwój technologii biometanowych oznacza, że infrastruktura gazowa, będzie mogła być wykorzystywana nawet po kolejnych zaostrzeniach polityki klimatycznej UE. Jego eksploatacja wiąże się bowiem z zerowymi, a nawet ujemnymi emisjami netto gazów cieplarnianych.

Jeśli masz pytania o taksonomię, dyrektywę MCP, finansowanie projektów gazowych czy możliwość wykorzystania kogeneracji zasilanej gazem w twojej firmie, skontaktuj się z naszymi ekspertami. Możesz to zrobić dzwoniąc na numer telefonu (+48) 61 102 72 22 lub wypełniając formularz kontaktowy – wystarczy kliknąć w fioletowy prostokąt “Zapytaj o współpracę” widoczny tuż obok, po prawej stronie.

Przeczytaj również:

Co to jest Fit for 55 i jak dotknie polskie firmy?

Polityka wobec węgla kamiennego w Europie i Polsce. Zbliżające się problemy legislacyjne dla węgla

Dwie dekady gazu ziemnego – paliwo przejściowe z przyszłością

Dyrektywa MCP – o co w niej chodzi?